Elektryk sprzedaje coś, czego klient nie potrafi ocenić i czego boi się bardziej niż innych usług. Strona ma pokazać uprawnienia, zanim ktokolwiek zapyta o cenę.
Instalacja elektryczna to jedyna usługa w domu, przy której źle wykonana robota może skończyć się pożarem. Klient o tym wie i podchodzi ostrożniej niż przy hydrauliku czy malarzu.
Nie potrafi jednak ocenić, czy instalacja jest zrobiona dobrze. Widzi gniazdko w ścianie i tyle. Jedyne, co może sprawdzić, to czy masz uprawnienia i czy ktoś już Ci zaufał.
Dlatego uprawnienia SEP, ubezpieczenie odpowiedzialności cywilnej i możliwość wystawienia protokołu pomiarowego są na stronie elektryka ważniejsze niż jakiekolwiek opisy jakości usług. To jedyne twarde dowody, jakimi dysponujesz.
Kolejność wynika z tego, jak klient ocenia ryzyko, a nie z tego, co jest dla Ciebie oczywiste.
SEP do 1 kV, uprawnienia pomiarowe, ubezpieczenie OC. Napisz numery i zakres, nie samo hasło o uprawnieniach. To jest pierwsza rzecz, której szuka ktoś planujący instalację w nowym domu.
Awaria to telefon w ciągu minut, instalacja w budowie to spokojne zbieranie ofert. Dwie różne sekcje, dwie różne ścieżki kontaktu. Wspólny worek "usługi elektryczne" nie obsługuje żadnej z nich dobrze.
Odbiory instalacji, pomiary okresowe, protokoły do odbioru budynku. Szukają tego zarządcy, inspektorzy i osoby kończące budowę, a to zlecenia powtarzalne i dobrze płatne.
To dziś najczęściej wyszukiwane usługi w branży. Jeśli montujesz panele albo ładowarki do aut elektrycznych, musi to być widoczne osobno, a nie schowane w liście.
Elektryk często obsługuje większy teren niż jedno miasto. Wypisz miejscowości. Klient z sąsiedniej gminy zakłada, że nie dojedziesz, jeśli nie napiszesz inaczej.
Zaskakująco skuteczne. Zdjęcie równo ułożonej, opisanej rozdzielnicy mówi fachowcowi i klientowi więcej o Twojej pracy niż akapit tekstu.
Wielu elektryków traktuje wypisywanie uprawnień jako niepotrzebne chwalenie się i wspomina o nich dopiero w rozmowie. To błąd, bo do rozmowy często nie dochodzi.
Klient porównujący trzy strony wybiera tę, na której widzi konkretne uprawnienia, a nie tę, która pisze o solidności. Numer uprawnień jest weryfikowalny, przymiotnik nie jest.
To samo dotyczy ubezpieczenia. Informacja, że masz polisę OC na określoną kwotę, zdejmuje z klienta obawę o to, co się stanie, gdy coś pójdzie nie tak. Prawie nikt tego nie pisze, więc od razu wyróżnia.
Tak, to jawna informacja i podanie jej działa na Twoją korzyść. Klient może ją zweryfikować i właśnie o to chodzi. Jeśli wolisz nie publikować pełnego numeru, wystarczy zakres uprawnień i informacja, że numer podasz na życzenie.
Bo zleceniodawca też Cię sprawdza, szczególnie przy większym kontrakcie. Kierownik budowy szukający podwykonawcy chce zobaczyć, że firma istnieje i ma uprawnienia. Do tego strona pozwala wyjść poza jednego zleceniodawcę, co jest cenne, gdy współpraca się kończy.
Jeśli faktycznie ją montujesz, tak. To jedna z najczęściej wyszukiwanych fraz w branży i nawet kilka zleceń rocznie z tego kierunku jest warte akapitu na stronie. Nie pisz jednak o usługach, których nie wykonujesz.
Napisz, jakie masz uprawnienia i co robisz. Ułożymy to tak, żeby budowało zaufanie od pierwszego ekranu.