Klientka porównuje kilka salonów naraz, wieczorem, na telefonie. Wygrywa ten, który pokazuje efekty, ma ceny i pozwala zapisać się od razu, bez czekania do rana.
W tej branży decyzja przebiega inaczej niż w usługach technicznych. Nikt nie szuka kosmetyczki w panice. Ktoś ogląda efekty, porównuje kilka miejsc, patrzy na ceny i dopiero potem sprawdza, czy da się umówić na termin, który mu pasuje.
Z tego wynikają dwie rzeczy. Po pierwsze, zdjęcia efektów są tu ważniejsze niż jakikolwiek tekst. Po drugie, brak cennika jest realną przeszkodą, nie drobnostką. Osoba szukająca zabiegu porównuje kilka salonów naraz i ten bez cen zwykle odpada pierwszy.
Trzeci element to zapisy. Jeśli jedyną drogą jest telefon w godzinach pracy, tracisz wszystkich, którzy przeglądają salony wieczorem, a właśnie wtedy robi to większość.
Kolejność ma znaczenie. Tak wygląda ścieżka od zobaczenia efektu do umówienia wizyty.
Zdjęcie fotela i lampy nie sprzedaje niczego. Sprzedaje paznokieć, fryzura, cera po zabiegu. Zdjęcia przed i po działają najmocniej, o ile masz zgodę klientek na ich publikację.
Nie musi być co do złotówki. Wystarczy „od” przy każdej pozycji. Brak ceny czyta się jako drogo, a nie jako tajemnicę, i najczęściej kończy się zamknięciem karty.
Formularz, wiadomość na WhatsApp albo link do systemu rezerwacji. Większość osób przegląda salony wieczorem i chce się zapisać od razu, a nie zapisywać sobie numer na jutro.
Nazwy zabiegów bywają niezrozumiałe dla kogoś spoza branży. Jedno zdanie wyjaśnienia przy każdej pozycji zamienia stronę w coś, co można przeczytać, a nie tylko przeskanować.
Imię, zdjęcie, szkolenia i certyfikaty. W usługach na ciele klientka wybiera osobę, nie firmę, i chce wiedzieć, komu się powierza.
Dojazd i parkowanie decydują częściej, niż się wydaje, szczególnie w centrum miasta. To jedna z pierwszych rzeczy, których ktoś szuka przed zapisem.
Salony często mają dobrze prowadzony profil i uznają temat za zamknięty. To zrozumiałe, bo Instagram jest w tej branży naturalnym miejscem na zdjęcia. Ale ma trzy ograniczenia, których nie da się obejść.
Najlepiej działa połączenie: profil pokazuje bieżące prace i buduje relację, strona zbiera cennik, zapisy i pojawia się w wyszukiwarce. Jedno linkuje do drugiego.
Konkurencja i tak zna Twoje ceny, wystarczy jeden telefon. Cennik na stronie nie odsłania niczego przed konkurencją, natomiast odsłania wszystko przed klientką, która się waha. Jeśli obawiasz się sztywnych kwot, wystarczy „od”.
My, w ramach wsparcia po wdrożeniu. Wysyłasz nowe ceny i wprowadzamy je. Nie musisz nic edytować samodzielnie ani logować się do żadnego panelu.
Tak, jeśli już korzystasz z Booksy albo podobnego, wstawiamy przycisk prowadzący prosto do Twojego terminarza. Jeśli nie korzystasz z żadnego, zwykle wystarczy formularz albo WhatsApp.
Wystarczy, że napiszesz, jakie zabiegi wykonujesz. Zdjęcia i cennik dogramy w rozmowie.