Przy remoncie za kilkadziesiąt tysięcy klient nie sprawdza, czy jesteście najlepsi. Sprawdza, czy jesteście prawdziwi i czy skończycie robotę. Strona ma to udowodnić.
Remont mieszkania to wydatek rzędu kilkudziesięciu tysięcy złotych, a budowa domu wielokrotnie większy. Nikt nie podejmuje takiej decyzji na podstawie ładnej strony. Decyduje coś innego: czy ta firma na pewno istnieje, czy skończy robotę i czy nie zniknie z zaliczką.
To jest branża z najgorszą reputacją ze wszystkich usług i klient przychodzi z gotowym zestawem obaw. Słyszał o ekipie, która nie wróciła po weekend. Strona ma dowodzić, że jesteście firmą, a nie ogłoszeniem.
Dowodem są zdjęcia zakończonych realizacji, dane firmy z NIP-em, opinie z imionami i konkretny opis tego, co robicie, a czego nie.
Wszystko poniżej służy jednemu: udowodnieniu, że jesteście prawdziwą firmą z historią.
Najważniejszy element całej strony. Zdjęcia z telefonu są wystarczające, o ile pokazują skończoną pracę, a nie plac budowy. Kilkanaście zdjęć robi więcej niż cała strona tekstu o jakości.
Nazwa, NIP, adres. To pierwsza rzecz, którą sprawdza ktoś planujący wydać czterdzieści tysięcy. Brak tych danych jest sygnałem ostrzegawczym, nawet jeśli firma działa legalnie.
Remonty pod klucz, wykończenia, elewacje, dachy, kostka brukowa. Klient szuka wykonawcy do jednej rzeczy. Ogólne „usługi budowlane” nie wygrywa żadnego zapytania w wyszukiwarce.
Nietypowe, a bardzo skuteczne. Firma, która pisze „nie robimy instalacji elektrycznych, współpracujemy z elektrykiem”, wygląda na taką, która wie, co robi. Odsiewa też telefony nie na temat.
Jedno zdanie o zaliczkach i etapach płatności zdejmuje największą obawę. Uczciwe postawienie sprawy wprost buduje więcej zaufania niż jakiekolwiek zapewnienia o rzetelności.
„Państwo Nowakowie, remont mieszkania w Chorzowie” jest wiarygodne. Anonimowa opinia w cudzysłowie nie jest, bo każdy wie, że można ją napisać samemu.
Najczęstsza sytuacja: firma pracuje od piętnastu lat, zrobiła setki mieszkań i nie ma z tego ani jednego zdjęcia. Zdjęcia robi się na budowie, kiedy jest bałagan, a po zakończeniu wszyscy pakują sprzęt i jadą.
Nie da się tego nadrobić wstecz, ale można zacząć od dziś. Jedna zasada wystarczy: po każdej skończonej robocie, przed wyjściem, dziesięć zdjęć telefonem. Po trzech miesiącach masz portfolio, którego nie ma większość konkurencji.
Warto od razu pytać klienta o zgodę na publikację zdjęć. Prawie zawsze się zgadza, jeśli na zdjęciach nie widać rzeczy prywatnych.
Właśnie wtedy warto ją zrobić, bo możesz wybierać zlecenia zamiast brać wszystko. Strona z portfolio pozwala odsiewać roboty, których nie chcesz, i podnosić stawki, bo klient widzi, z kim rozmawia. Obłożenie kiedyś się skończy, a wtedy budowanie strony od zera trwa.
Zwykle nie, bo w budowlance zakres każdej roboty jest inny i sztywna cena wprowadza w błąd. Sensowniej napisać, jak wygląda wycena: wizyta, pomiar, kosztorys. To odpowiada na to samo pytanie, nie wiążąc Ci rąk.
To normalne i nie blokuje projektu. Strona może działać bez logo, wystarczy dobrze złożona nazwa firmy. Jeśli będziesz chciał logo później, dorobienie go nie wymaga przebudowy strony.
Wyślij zdjęcia zakończonych prac i kilka zdań o firmie. Resztę zbudujemy wokół nich.