Wiele firm ma tylko profil w mediach społecznościowych i uważa temat za zamknięty. Poniżej, co ten wybór realnie kosztuje i kiedy jest wystarczający.
Profil w mediach społecznościowych służy podtrzymywaniu kontaktu z osobami, które już Cię znają. Pokazujesz bieżące prace, przypominasz o sobie, budujesz relację.
Strona służy do znalezienia Cię przez kogoś, kto Cię jeszcze nie zna, ale właśnie potrzebuje Twojej usługi. To dwa różne momenty i dwa różne rodzaje klientów.
Traktowanie ich jako alternatywy jest błędem wynikającym z tego, że oba zawierają zdjęcia i dane kontaktowe. Zawartość bywa podobna, funkcja jest zupełnie inna.
Uczciwie w drugą stronę: strona sama z siebie nie buduje relacji i nie przypomina o sobie. Nie da się na niej pokazywać bieżącej pracy tak lekko jak w profilu.
Nie ma też społeczności. Udostępnienia, komentarze i polecenia znajomych działają w mediach społecznościowych w sposób, którego strona nie zastąpi. W branżach opartych na wizualnej prezentacji efektów, jak kosmetyka czy fotografia, profil bywa mocniejszym narzędziem sprzedaży niż strona.
Dlatego odpowiedź na pytanie z tytułu prawie zawsze brzmi: oba, z podziałem ról.
Strona przechowuje wszystko, co stałe: opis usług, cennik, portfolio, dane kontaktowe, informacje o obszarze działania. To miejsce, do którego trafia ktoś szukający w wyszukiwarce.
Profil pokazuje to, co bieżące: zdjęcie z dzisiejszej realizacji, informacja o wolnym terminie, krótka odpowiedź na pytanie klienta. To miejsce, w którym przypominasz o sobie osobom już znającym firmę.
Każde z nich linkuje do drugiego. Link do strony w opisie profilu, ikony profilu na stronie. Klient trafiający na profil ma dokąd pójść po szczegóły, a klient trafiający na stronę widzi, że firma jest aktywna.
Są sytuacje, w których strona faktycznie nie jest priorytetem. Jeśli dopiero zaczynasz, nie masz jeszcze żadnych realizacji i sprawdzasz, czy pomysł na biznes w ogóle działa, profil jest rozsądnym pierwszym krokiem.
To samo dotyczy działalności prowadzonej dorywczo, obok etatu, gdzie liczba zleceń jest z założenia ograniczona i nie zależy od widoczności w wyszukiwarce.
W każdym innym przypadku brak strony oznacza rezygnację z całego strumienia klientów szukających w Google. Przy koszcie rzędu kilkuset złotych jednorazowo rzadko jest to opłacalna oszczędność.
Tysiąc obserwujących to osoby, które już Cię znają. Strona obsługuje tych, którzy Cię nie znają, a właśnie teraz potrzebują Twojej usługi. To dwie rozłączne grupy i większy potencjał leży zwykle w tej drugiej.
Technicznie tak, ale w praktyce rzadko się to opłaca. Wtyczki społecznościowe wyraźnie spowalniają ładowanie strony i zależą od zewnętrznego serwisu. Prościej i szybciej działa zwykły link do profilu.
Nie bezpośrednio przy ustalaniu pozycji strony. Profil może natomiast pojawić się w wynikach na nazwę Twojej firmy i przez to zwiększyć liczbę wejść. To wsparcie, ale nie zamiennik dla samej strony.
Zbudujemy stronę, do której podepniesz profil. Napisz, czym się zajmujesz.